Dług u artysty i beskidzkie klimaty

Rozmowa z Ewą Cudzich z Muzeum Jana Wałacha 

Helena Postawka-Lech: Może na początek opowiesz o Muzeum Jana Wałacha? 

Ewa Cudzich: Tak, zwłaszcza, że Jan Wałach nie jest szczególnie dobrze znany. Nazywam się Ewa Cudzich i mieszkam w Istebnej od 15 lat.  Poznałam Jana Wałacha kiedy się tu przeprowadziłam, więc ja też ciągle odkrywam ten teren i jego twórczość. Muzeum Jana Wałacha, to nieco szumna, jak to się u nas gwarowo mówi, nazwa na to co, jest w istocie naprawdę maleńkim atelier malarskim. W 2008 roku zostało przekształcone w  muzeum.  Obecnie większość zbiorów jest własnością Muzeum Śląska Cieszyńskiego, natomiast budynki, które znajdują się na poletku zwanym Andziołówką, są własnością jego potomków.  Muzeum jest prowadzone przez stowarzyszenie “Muzeum i Stowarzyszenie Jana Wałacha”. Skupia ono przede wszystkim członków rodziny artysty ale też takie osoby zupełnie z różnych środowisk, od etnomuzykologów, przez tych którzy zajmują się również architekturą czy pasterstwem. Tak więc jest to grono ludzi którym  leży na sercu promocja lokalnej tradycji i kultury, choć zawodowo zajmują się zupełnie innymi sprawami. Misją  stowarzyszenia jest przywracanie  pamięci o Wałachu.  Po jego śmierci w 1979 roku całość spuścizny przejęła  najmłodsza córka. Z zawodu była konserwatorem i być może to zaważyło na tym, że w pewien sposób zamknęła dziedzictwo ojca w mikroświecie, zakonserwowała dostęp do niego. Tak więc te 12 lat Stowarzyszenia, które jest za nami to praca u podstaw w zakresie popularyzacji malarstwa Wałacha. Łączymy ze sobą dwa wymiary: badań naukowych ale także popularyzacji, która jest dla nas kluczowa.  Cały czas pokutuje przeświadczenie, że Wałach był przede wszystkim malarzem sięgającym wyłącznie po tematy ludowe. A tymczasem był on akademikiem z krwi i kości, związanym ze środowiskami artystycznymi Krakowa i Paryża.  Dla lokalnej społeczności ten kontekst jest zupełnie niewidoczny. Tak więc nasza praca to pokazywanie Wałacha w kontekście międzynarodowym, jako malarza wielu tematów. 

 W jakim momencie zastała Was w Muzeum pandemia?  

W okresie zimowym muzeum jest nieczynne dla zwiedzających, więc byliśmy na etapie przygotowania planu cyklicznego na sezon letni. Nasze działania  tradycyjnie  rozpoczynamy od kwietnia i to jest czas na przygotowanie pracowni: szykowanie nowej wystawy, porządki etc. Część naszej działalności jest dofinansowana z urzędu gminy i dzięki temu np. mamy pracownika który jest w muzeum od maja do końca października. Momentem otwarcia jest dla nas zawsze weekend majowy i organizowana wtedy noc muzeów, w nieco innym terminie niż ta ogólnopolska, ale jest to podyktowane tym, że w okresie długiego weekendu majowego na terenie Istebnej jest bardzo dużo osób przyjezdnych i to sprzyja pokazywaniu Wałacha większemu gronu. Udaje nam się zebrać podczas tego wydarzenia od 100 do 200 osób, co jest dobrym wynikiem na naszą skalę. Na przełomie czerwca i lipca organizujemy  Akademię Sztuk Jana Wałacha. Jest to cykl warsztatów adresowanych do dzieci i młodzieży, nie tylko lokalnych ale także przyjezdnych, wczasowiczów czy dzieci które przyjeżdżają do dziadków. Uczestnicy zajęć mają okazję przez pięć dni poznawać różne techniki malarskie na przykładzie twórczości Jana Wałacha.  Myślę, że warto się chwalić, więc muszę powiedzieć, że z roku na rok jest coraz więcej osób na tych warsztatach. W zeszłym roku było to ok 40 osób.  To dla nas sygnał, że nasza działalność ma sens, że wiedza o Janie Wałachu idzie w świat. Tym bardziej jest to dla nas sukces, że mamy niewielkie moce przerobowe. Stowarzyszenie liczy ok. 25 członków, ale w dużej mierze są to osoby spoza Istebnej, albo rodzina Jana Wałacha czyli często osoby starsze, honorowi członkowie Stowarzyszenia. Osób bezpośrednio zaangażowanych w takie wydarzenia jest ok 4 – 5. W tym roku warsztaty odbędą się pod koniec sierpnia, ale w ograniczonym gronie, bo ze względu na pandemię mamy limit 15 osób. 

Jak wyglądał proces do dochodzenia może działalności online? Czy robiliście coś wcześniej w sieci? 

Działaliśmy on-line zimą, kiedy muzeum jest zamknięte dla zwiedzających. To był przede wszystkim Facebook,  staraliśmy się pokazywać twórczość Jana Wałacha, która jest co dzień jest niedostępna lub nie była nigdy eksponowana.  Mamy spore archiwa których nie wystawiamy, ze względu na niewielką powierzchnię naszego muzeum. Tak więc udostępnialiśmy na Facebooku obrazy i grafiki z krótkimi opisami i nawiązaniami do historii lokalnej bądź polskiej czy nawet światowej. To działo się naturalnie, po prostu jesteśmy zamknięci w okresie zimowym. Mamy też swoją stronę internetową, ale ona ma charakter informacyjny.  Wszystkie te rzeczy, które robimy teraz on-line są efektem stypendium z budżetu MKiDN. Pewnie, gdybym go nie otrzymała, też bym do tego doszła, ale trwałoby to dłużej. Tak mam większą motywacje i środki na realizację działań on-line.

Moim założeniem odnośnie obecności muzeum w sieci był przede wszystkim Instagram, jako medium najbardziej bezpośrednie i atrakcyjne wizualnie. Dlatego wraz z otrzymaniem stypendium z budżetu MKiDN, 1 lipca, założyłam konto Muzeum na Instagramie. Chciałabym przez to konto przybliżyć ludziom postać Jana Wałacha. Pokazać, że ona nie jest taka statyczna. Współpracuję  z Uniwersytetem Śląskim i w ramach działań z wydziałem artystycznym przygotowaliśmy kiedyś wspólnie 3 animacje na podstawie prac Wałacha.  Tego typu materiały pokazują, że jego twórczość może ożyć i znajdować zastosowanie w nowych mediach. To jest element większej idei, którą chcemy przekazać młodzieży podczas zajęć prowadzonych w Muzeum: że tradycja jest elementem współczesności. Że możemy ją uchwycić telefonem, fotografując np. rozetę karpacką, którą mijamy na ulicy. W ten sposób technologia pomaga nam dostrzec coś, koło czego przechodzimy obojętnie albo nie zdajemy sobie sprawy, że to jest ważne i  ma jakąś dłuższą tradycję.  

Co składa się na twój projekt stypendialny? 

Przede wszystkim 15 kart edukacyjnych,  które opowiadają o obiektach z Muzeum i są  adresowane do dzieci i młodzieży. Można powiedzieć, że jest to taka internetowa ścieżka zwiedzania. Np. pierwsza karta, która powstała opowiada o autoportrecie. Oprócz przykładów i definicji są tam zadania, które można wykonać w domu. 

Oprócz kart edukacyjnych powstaną trzy filmy. Jako pierwszy zrealizujemy film, który będzie się opierać o muzykę w twórczości Jana Wałacha. Sportretował on wielką część beskidzkiej muzyki tradycyjnej. Jego wnuk opowie o dźwięku, o tradycyjnym instrumentarium beskidzkim, ale też tych spraw związanych ze sztuką. Jan Wałach portretował często muzyków, a także kupował różne tradycyjne instrumenty. M.in. nabył jeden z pierwszych instrumentów Jana Kawuloka, słynnego tutaj budowniczego instrumentów. Mamy go w kolekcji do dziś. Drugi film będzie poświęcony architekturze. Jan Wałach uchwycił na swoich obrazach przemijający pejzaż Beskidu – domy drewniane, których dziś już często nie ma, ale też sałasze (szałasy w gwarze górali śląskich – HPL) czyli to co bezpośrednio związane z pasterstwem. Narratorem tego odcinka będzie Jan Karpiel-Bułecka. Zna on dobrze ten teren, zbierał archiwalne fotografie budynków które były jeszcze zbudowane w tradycji beskidzkiej. Teraz powraca moda na architekturę drewnianą, tyle że zazwyczaj sięga się po architekturę podhalańską. A my mamy swoją tożsamość architektoniczną, swoją tradycję beskidzką i o tym też warto mówić. No i trzeci film, zamykający cykl będzie opowiadał o kulturze pasterskiej. Dzisiaj w beskidzie pasterstwo przeżywa swój renesans a Jan Wałach w  swoich dziełach rejestrował dużo tego, co związane z pasterstwem. Opowiadać o tym będzie Józef Michałek, który zajmuje się Karpatami. Filmy będą się ukazywać na kanale You Tube Muzeum. 

A jakie plany na przyszłość? Będziecie kontynuować cyfrową ścieżkę? 

Tak, bo stypendium nie zamyka tematu Jana Wałacha. Dlatego w kolejnych działaniach, jeśli znajdę środki, to będę się starała pisać artykuły, które będą dostępne on-line. Będą one miały charakter popularno-naukowy.  Kolejnym krokiem, który mi się marzy, byłoby stworzenie beskidzkiego szlaku Jana Wałacha, bo w jego twórczości widoczna jest  topografiia beskidzka bardzo dobrze. Oczywiście wydanie takiej publikacji też jest uzależnione od środków, bo to nie są małe pieniądze.

Ostatnio profil na Instagramie, który obserwuję, „Konik Kultury”, zainspirował mnie do nagrania wywiadów z dziećmi Jana Wałacha. Żyje ich troje i chcę niebawem  nagrać z nimi wywiady, bo chociaż znamy się i często rozmawiamy to to są bardzo ulotne rzeczy. Tak więc zamierzam z nimi przeprowadzić takie kompletne wywiady, systematyczne, wypytując o wszystko dokładnie. Te wywiady mogą później gdzieś zafunkcjonować, nie tylko jako materiał do archiwum. To  podpatrzyłam też w Muzeum Zofii Kossak w Górkach Wielkich, gdzie nagrany głos Zofii Kossak jest elementem ekspozycji. Nasze muzeum to jedna izba, ale gdyby w przyszłości udało się coś takiego zrobić, to zatrzymanie tych głosów w takiej formie to byłaby wspaniała sprawa. 

 Jak działalność on-line wpisuje się w całokształt Muzeum?

Kiedy siedzę w pracowni (czyli Muzeum – HPL), to pytam zwiedzających skąd się dowiedzieli o muzeum – i większość z nich odpowiada, że z Facebooka. Więc to jest nasz główny kanał informacyjny, razem z Instagramem. To jest dla nas budujące, że ten wymiar internetowy naszych działań przekłada się jakoś na realność – ktoś nas znajduje i odwiedza tu na miejscu. Albo przychodzą osoby które są już przygotowane bo poczytały o Wałachu na naszym profilu. 

Czasem przez media społecznościowe trafiają do nas osoby,  które pamiętają jeszcze Wałacha  i mówią „byliśmy tu jak mieliśmy po 20 lat a teraz widzieliśmy takie zdjęcie w internecie na Facebooku…”.  Ja w miarę możliwości staram się to wszystko nagrywać, bo mam świadomość jak ulotne to są rzeczy. 

Co jest dla Ciebie największą wartością w działalności on-line?

Wydaje mi się, że w sieci mogę więcej pokazać Wałacha ludziom, dotrzeć do różnych grup  Poza tym działalność on-line ustabilizowała naszą działalność. W sezonie było tak, że faktycznie trochę żyliśmy od wydarzenia do wydarzenia. A działalność on-line pozwala nam utrzymać rytm, uniknąć spadku po sezonie.  Dzięki temu zatrzymaniu się na początku roku i takiemu trochę zastopowaniu wszystkiego mamy więcej czasu żeby pobyć z twórczością Jana Wałacha, także on-line. Tak więc właściwie ta pandemia wcale nam nie pokrzyżowała planów, wręcz przeciwnie, w niektórych kwestiach nam pomogła.  

To jest też dla mnie bardzo ważne osobiście. Na przestrzeni ostatnich 10 lat często od Jana Wałacha uciekałam. Były różne sytuacje, w tym takie które podcinały mi skrzydła. Kiedy coś nie wychodziło mówiłam sobie, że już nie ma sensu wracać do tematu. Ale jednak po jakimś czasie Jan Wałach znowu wypływał w mojej zawodowej działalności i otwierały się inne drzwi. Tak więc myślę, że to jest dług który muszę Janowi Wałachowi spłacić. Bo mnie zatrzymał przy sobie i  ciągle otwiera nowe możliwości zawodowe. Już tyle razy mówiłam: nie nie idę do pracowni, nic tam nie będę robić. A on mnie jednak zawsze jakoś do siebie przyzywał. I tak już się 10 lat kłócimy. Jest wiele rzeczy do przewalczenia, np. to, że Wałach postrzegany jest wyłącznie jako twórca związany z tematami ludowymi, że mało mówi się o jego pobycie w Paryżu czy w Krakowie. I to są ciężkie momenty, bo to wymaga sporo pracy, żeby te informacje znajdować i docierać z nimi do odbiorców. Ale mam wrażenie, że on nad tym czuwa i jest dobrym patronem, chociaż jak to się mówi w gwarze „spórnym”. Być może zabrzmi to górnolotnie, ale dlatego to stypendium jest dla mnie takim osobistym spłacaniem tego długu. Jest też dobrym rozbiegiem do dalszych działań – bo jak mówiłam mamy wiele planów, w tym tych związanych z naszą obecnością on-line.  Nasze projekty w sieci sprawiają też, że docieramy do różnych grup i rodzą się nowe współprace. 

Dziękuję za rozmowę

Ja również dziękuję i zapraszam do Istebnej!

Summary

The artist’s debt and the Beskid climate
Interview with Ewa Cudzich from Jan Walach Museum

Jan Wałach was a painter working mainly in the Silesian Beskid. In Istebna there is his private museum organized in the artist’s studio. In the summer the museum organizes workshops for children and cultural events. Thanks to a scholarship from the budget of the Minister of Culture and National Heritage, Ewa Cudzich from the museum realized a series of educational activities. It consists of cards with exercises for children and three films about Jan Wałach.