Miasto z rybakiem w herbie, strzygi i industrialna architektura

Rozmowa o projekcie “Kryptonim: Rybak” z Pauliną i Radosławem Matysek z Siemianowickiego Centrum Kultury

Twórcy serialu, Paulina i Radosław Matysek oraz Maks Leja, grający główną rolę.

Zacznijmy od krótkiej prezentacji – kim jesteście i gdzie działacie? 

Paulina Matysek: Pracujemy w Siemianowickim Centrum Kultury (dalej: SCK – HPL). Prywatnie jesteśmy małżeństwem, tak więc nasza współpraca zawodowa idzie tu w parze z życiem prywatnym. Ale na co dzień, w warunkach nie-pandemicznych nie pracujemy wspólnie.  Ja jestem plastykiem i prowadzę pracownię plastyczną dla dzieci i różne warsztaty dla dorosłych.   

Radosław Matysek: Tak, Paulina jest plastyczką, ja jestem filologiem polskim, i większość naszego życia zawodowego to właśnie praca dla Siemianowickiego Centrum Kultury. Ja pracuję w dziale marketingu projektów, więc zajmuje się marketingiem a także  pisaniem projektów i później ich realizacją. Naszym wspólnym konikiem jest organizacja wydarzeń o charakterze „Story-tellingowym”  czyli m.in. gier fabularnych opartych na kanwie literatury czy filmu.  Robimy to z jednej strony w ramach naszej działalności w SCK, a także prywatnie, m.in. dla firm. To jest coś na czym, można powiedzieć,  zjedliśmy już zęby.  Oprócz tego jesteśmy muzykami, gramy w dwóch zespołach: naszym autorskim projekcie  Strzyga i w zespole Oberschlesien. 

Czyli „Kryptonim: Rybak” łączy różne pola waszej zawodowej aktywności? 

RM: Tak, bo przez naszą wcześniejszą działalność mieliśmy już jakiś kapitał społeczny – grono przyjaciół i fanów, ogólnie osób, które już brały udział w naszych projektach.  Od początku wiedzieliśmy, że jeżeli zaproponujemy tej grupie taką formułę działania to będą chętni do wzięcia udziału w projekcie. Ale oczywiście, kiedy dostaliśmy informację o dofinansowaniu z MKiDN to zyskaliśmy środki aby to grono zainteresowanych się poszerzyło. Nie mieliśmy jednak nigdy obaw, że projektu nie uda się zorganizować, bo nie będzie chętnych. Nie wiedzieliśmy tylko czy to grono będzie większe, czy mniejsze. Na szczęście okazało się że jest nawet większe, niż zakładaliśmy.  

Na czym na czym polega projekt Wasz projekt?

RM: „Kryptonim: Rybak” to serial, którego akcja rozgrywa się współcześnie w Siemianowicach Śląskich.  Do tych współczesnych czasów przenikają wątki i motywy z dawnych legend, wierzeń i podań z terenu Śląska, który ma bardzo bogatą folklorystykę pod tym kątem. W Siemianowicach żył i tworzył wybitny badacz wierzeń ludowych Antoni Halor. Był on zresztą także artystą plastykiem i reżyserem filmowym, bardzo ciekawą postacią. W latach 80. i 90. Poświęcił się spisywaniu podań i legend górnośląskich. Skatalogował ich bardzo wiele, na tyle na ile udało mu się jeszcze dotrzeć do ludzi którzy te sprawy pamiętali. W dużej mierze opieramy się właśnie na jego pracy: literackiej i badawczej. Co prawda, Halor był naukowcem, doktorem nauk humanistycznych, to jego dzieła dotyczące folklorystyki nie są pracami stricte naukowymi, mają raczej charakter esejów. Ten materiał na którym teraz pracujemy, czyli właśnie twórczość Halora a także historia przemysłowa miasta nie są dla nas nowością. Przetwarzamy te tematy w różnych formach w ramach naszej działalności eventowej czy muzycznej. “Kryptonim: Rybak” jest tego kolejną odsłoną. 

Jak wyglądał proces powstawania projektu? 

RM: Kiedy składaliśmy projekt do konkursu grantowego nie wiedzieliśmy jaki będzie panował reżim sanitarny podczas kręcenia serialu. Dlatego opisaliśmy proces jego powstawania w dwóch wariantach: zdalnym i na żywo. Przewidzieliśmy scenariusz w którym wszystkie prace prowadzone są on-line a uczestnicy projektu sami nagrywają materiały wg przygotowanego wcześniej scenariusza i wysyłają je do nas do zmontowania. Okazało się jednak, że przy zachowaniu pewnych obostrzeń można się spotykać więc większość zdjęć realizujemy z profesjonalnym operatorem, bo dzięki dofinansowaniu mamy na to budżet.

PM: I trochę przerodziło nam się to w takie warsztaty. Mamy dużo młodych osób, bardzo zaangażowanych, które w przyszłości chciałyby zająć się filmem. Te osoby zadają wiele pytań, chcą się wszystkiego nauczyć, tak więc wyszedł nam taki właśnie warsztatowy charakter, którego nawet nie zakładaliśmy. A to są osoby z różnych działek, nie tylko aktorzy, ale też osoby odpowiedzialne za dźwięk czy oświetlenie. 

RM: Współpracujemy też ze świetnym filmowcem, Tadeuszem Żalikiem. Pełni on rolę operatora, reżysera i montażysty – człowiek orkiestra. 

PM: Tak, dlatego go dzisiaj z nami nie ma, bo po południu będziemy kręcić i Tadeusz przygotowuje plan. Razem w trójkę realizujemy ten projekt: Radek pisze scenariusz, razem we dwójkę organizujemy cały plan, a Tadek odpowiada za kwestie techniczne i reżyserię. Z resztą z Tadkiem współpracowaliśmy też wcześniej przy naszych prywatnych projektach, więc idzie nam to gładko. 

Serial dzieje się we współczesnych Siemianowicach. Zobaczymy trochę miasta? 

RM: Pokażemy prawie całe miasto. Zarówno te najbardziej charakterystyczne miejsca, ale też te mniej znane. Np jutro będziemy kręcić w takich rozległych piwnicach w jednym z obiektów w centrum miasta, który należy do SCK i jest dobrze znany, ale mało kto wie o piwnicach. Siemianowice nie są też bardzo duże, a takie najważniejsze lokalizacje są mniej więcej w jednym miejscu. Wiele z nich mieści się na ulicy która prowadziła z pałacu właściciela do huty. Tak więc w kilkunastosekundowym ujęciu można pokazać bardzo wiele dziedzictwa Siemianowic. Ale też pojawią się nowe lokalizacje, bo akcja dzieje się w czasach współczesnych więc chcemy pokazać miasto takie jakie jest. Zarówno te historyczne i zrobione, ale też familoki i inne miejsca. 

Powiedzieliście, że mieliśce bazę osób które azangażują się z pewnością w projekt. A jak uzyskaliście nowych uczestników? 

RM:Nagraliśmy coś w rodzaju trailera, gdzie znalazło się kilka ujęć, tak żeby pokazać jak to będzie wyglądać i żeby zaświadczyć, że coś z tego może wyjść. I potem wrzuciliśmy posta na Facebooku i wieść się rozeszła.

PM: Stworzyliśmy też grupę na Facebooku do której każdy może się dopisać zupełnie niezobowiązująco. Dzięki temu każdy może zobaczyć o co chodzi, popatrzeć jak działamy i samemu zdecydować czy chce brać udział. Myślę, że to sporo osób zachęciło, że nie przychodzą w ciemno ze stresem, że nie wiedzą co się będzie działo, tylko widzą jak pracujemy i co dokładnie dzieje się na różnych etapach. 

RM: Grupa jest cały czas otwarta i można do niej dołączać przez cały okres trwania projektu. My jesteśmy na etapie kręcenia trzeciego i czwartego odcinka czyli jeszcze przed połową zdjęć (rozmowa została nagrana 8 maja 2020 – HPL). Więc jeżeli ktoś ma ochotę się zaangażować, to cały czas przyjmujemy ochotników. Pracujemy na gotowym scenariuszu, który z odcinka na odcinek modyfikujemy zgodnie z dostępnością aktorów, wolontariuszy i osób które mogą się jakoś zaangażować. 

Serial społecznościowy to wymagająca formuła i dla mnie zupełnie nowa…

PM: dla nas też!

Czy możecie powiedzieć, jak organizujecie pracę, żeby wszystko działało?

RM: Zacznijmy od scenariusza. Główny wątek fabuły jest napisany w całości, podzielony na siedem oddcinków. Z osobami które ten wątek realizują jesteśmy umówieni na całość – nie możemy przecież zmieniać głównego aktora z odcinka na odcinek. Natomiast w każdym odcinku pojawiają się wątki poboczne zaczerpnięte z legend i podań ludowych. Do tych wątków szukamy osób na bieżąco. Na grupie roboczej zamieszczamy post z podanymi terminami zdjęciowymi i patrzymy kto się zgłosi. Wtedy szczegółowo rozpisujemy poszczególne sceny do danego odcinka. Jeżeli zgłasza się dużo osób, to planujemy sceny zbiorowe, tak żeby w miarę możliwości każdego zaangażować. A jak zgłosi się mniej osób, to kręcimy bardziej kameralne sceny.

PM: Musimy być elastycznu. Nie zakładamy niczego z góry, modyfikujemy scenariusz na potrzeby danego dnia. 

RM: dość szybko wykrystalizowała się też w miarę stała grupa techniczna – oni mają nawet swoją dodatkową grupę do której my nie mamy dostępu i coś tam sobie dodatkowo ustalają. A aktorzy i aktorki zgłaszają się bardzo różni i dla każdego staramy się coś znaleźć. 

PM: Część osób, które się zgłaszają znamy z jakiś wcześniejszych działań i na przykład wiemy, że możemy im w ciemno dać jakąś bardziej wymagającą rolę. A co do pozostałych osób, to robimy wcześniej rozeznanie i dobieramy role tak, aby dana osoba się w niej odnalazła. Idzie za tym pewne ryzyko, bo nigdy nie wiemy czy ktoś na pewno przyjdzie, czy coś nie wypadnie. To jest też działanie społeczne, osoby zaangażowane nie mają z tego nic poza satysfakcją i świetną zabawą, więc też rozumiemy, że czasem nie jesteśmy priorytetem. 

PM: W takich podbramkowych sytuacjach mamy w odwiedzie kilka osób do których możemy zadzwonić wieczorem i oni następnego dnia rano się stawią. Wtedy tylko Radek w nocy musi przepisać nieco scenariusz np. Z chłopaka na dziewczynę i wszystko gra. 

A jak ludzie reagują na Wasz scenariusz i pomysły oparte na śląskim folklorze? 

RM: Część ludzi zna te legendy i kiedy rozpoznaje jakiś konkretny wątek to ma taką osobistą satysfakcję, że się udało rozpoznać. Ale dla większości osób jest to nowość. Nam się wydaje, że to są rzeczy znane, bo pracujemy z tym od lat, w środowisku które interesuję się tą tematyką.  Ale dla wielu ludzi praca w tym projekcie to też odkrywanie świata wierzeń i legend, który istniał jeszcze nie tak dawno temu, bo przed wojną i jeszcze nawet po wojnie, w czasach PRL-u wierzenia te były bardzo mocno obecne, zwłaszcza w społecznościach robotniczych. Ale niezależnie czy ktoś to zna czy nie, to zawsze jest z pracy z tym jakaś radość. 

My się tym zajmujemy już od dawna. Do tego nawiązują obydwa nasze zespoły. Jeden typowo do górnośląskich drugi znów do ogólnoświatowych. Ale możemy się nawet pochwalić nagrodą Marszałka woj. Śląskiego “W podziękowaniu za konsekwentne promowanie dziedzictwa przemysłowego naszego regionu”. Bo właśnie te wszystkie wątki i motywy o których mówimy to jest element właśnie wpisany ściśle w dziedzictwo przemysłowe. Wierzenia te wywodzą się ze starszych tradycji społeczności wiejskich, natomiast, my zajmujemy się tymi które zostały przejęte i przetworzone przez społeczności robotnicze. 

A jaki jest zasięg tego projektu? Czy udało Wam się dotrzeć do nowej publiczności?

RM: Wskaźniki, które podaliśmy w projekcie jeżeli chodzi o osoby zaangażowane w powstanie serialu przekroczyliśmy już w pierwszym odcinku. Grupa osób które na stałe współpracują przy jednym odcinku to jest w sumie kilkadziesiąt osób. Do tej pory udało nam się zaangażować kilkanaście nowych osób – i to są bardzo fajne osoby, z którymi świetnie się współpracuje.

PM: Dotarliśmy też do osób, które nie znały w ogóle naszej instytucji, czyli Siemianowickiego Centrum Kultury. Zainteresowali się, że jest taka instytucja w mieście i że robi takie różne rzeczy i też zaczynają przychodzić na inne nasze wydarzenia, tak więc wychodzimy dzięki temu poza Kryptonim Rybak.

RM: Zdecydowanie, i też po za miasto wychodzimy, bo zaangażowało się też parę osób z Siemianowic. Jesteśmy w aglomeracji, gdzie nie ma praktycznie granic między miastami, więc pojawiają się też osoby z Rudy Śląskiej, z Katowic, z Chorzowa, z Piekar Śląskich. 

Co jest dla Was największą wartością w działaniach on-line?

PM: na pewno ta dostępność jest dużym atutem. Kiedy nastąpił lock-down mi wstrzymano zajęcia dla dzieci, które prowadziłam codziennie. Więc pierwsze co zaczęliśmy robić to filmiki instruktażowe – jakie prace plastyczne można wykonać z rzeczy łatwo dostępnych w domu. I nagle z 70 dzieci które mam na zajęciach tygodniowo mogłam dotrzeć do dużo większej grupy osób.

RM: A dla mnie jest wartością, że musieliśmy się nauczyć kilku rzeczy. Bo na przykład jak zaczęliśmy robić te filmiki, a nagraliśmy ich dużo – ok trzydziestu paru, to nie chcieliśmy żeby one wyglądały słabo. Musieliśmy więc wejść na poziom półprofesjonalny, żeby ludzie chcieli to oglądać. Bo w sieci jest mnóstwo materiałów których po prostu nikt nie ogląda, bo są źle przygotowane. Tak więc żeby to jakoś wyglądało musieliśmy się wiele nauczyć

PM: Tak, Radek musiał np. wziąć po raz pierwszy do ręki aparat i stać się operatorem. Wcześniej w ramach naszych różnych projektów zaglądał przez ramię Tadkowi, abo innym osobom, ale generalnie nie miał o tym zielonego pojęcia. Później musieliśmy się nauczyć montować to wszystko. Dla mnie dużym wyzwaniem było mówienie przed kamerą. I przez pierwsze dni spędzaliśmy nad tym dużo więcej czasu niż normalnie poświęcali byśmy na pracę. Ale cenimy to bo nauczyliśmy się rzeczy które możemy teraz dalej wykorzystywać.

RM: Dla mnie ważna jest jeszcze ta inkluzywność działań online. Na początku pandemii zrealizowaliśmy też kilka teledysków z ludźmi. My zrobiliśmy muzykę i zaproponowaliśmy co mogą zrobić w domu, jakie sekwencje zdjęć mogą być użyte. I w to zaangażowało się kilkadziesiąt osób. 

PM: tak i Kryptonim Rybak trochę z tego wyrósł, to był krok dalej. Pomyśleliśmy że skoro da się coś zrobić z naszymi przyjaciółmi i fanami zespołu, to możemy spróbować czegoś więcej. 

Dziękuję za rozmowę i czekam na pierwszy i kolejne odcinki!

My też dziękujemy!

Kryptonim Rybak – odcinek 1

✨ PREMIERA 🌟Kryptonim Rybak – odcinek 1: "Skrzynia" 🤫🤭👁📖➡️ Tę historię, która w całości rozegra się w Siemianowicach, opowiadamy wspólnie z Wami, a zaczyna się ona właśnie tak… 🎬➡️ Szukajcie znajomych miejsc, twarzy i nazwisk na ekranie i w napisach końcowych 😏🖤🖤🖤 Dziękujemy wszystkim, którzy współtworzyli z nami ten odcinek! 😘Projekt dofinansowany ze środków Narodowego Centrum Kultury w Warszawie w ramach programu "Kultura w sieci".

Opublikowany przez Siemianowickie Centrum Kultury Niedziela, 23 sierpnia 2020
Pierwszy odcinek serialu. Kolejne ukazują się na stronie Siemianowickiego Centrum Kultury na Facebooku

Summary

A city with a fisherman in its coat of arms, ghouls and industrial architecture
A conversation about the „Cryptonym: Fisherman” project with Paulina and Radosław Matysek from Siemianowice Cultural Center

The project „Cryptonym: Fisherman” consists in creating a crowd-sourced series: the actors and co-creators of the series are residents of Siemianowice. The authors of the script and people responsible for coordinating the whole are Paulina and Radosław Matysek. They work in the Siemianowice Cultural Center on a daily basis. They are also musicians, playing in two bands. They often organize field games involving participants. Hence the idea for the series. In an interview they talk about the organization of work and the challenges posed by such a large undertaking.